O mnie – Wróżka Letha
Moja historia — od szarej myszki do czarownicy
Odkąd pamiętam, czułam się wyobcowana. Wychowywana w chrześcijańskiej rodzinie i środowisku, od najmłodszych lat podświadomie wiedziałam, że to nie jest moja droga. Czułam, że potrzebuję czegoś więcej — czegoś, co wykracza poza to, co znane i nazwane. Już wtedy wyróżniała mnie silna intuicja, poczucie, że „coś się wydarzy”, oraz wyjątkowa więź ze zwierzętami, jakbyśmy potrafili porozumiewać się bez słów.
Z czasem nauczyłam się o tym nie mówić. Starałam się dopasować, uwierzyć w to, w co wierzyli wszyscy wokół. Tłumiłam w sobie przeczucia, ignorowałam wewnętrzny głos, próbując funkcjonować „normalnie”, choć głęboko w środku czułam, że to nie do końca ja.
Przełom nastąpił w okresie gimnazjum, gdy po raz pierwszy zetknęłam się z mediuizmem w kontekście spirytualistycznym. Choć wtedy jeszcze nie praktykowałam, temat ten zaczął mnie niezwykle mocno fascynować i powoli otwierał we mnie drzwi, których wcześniej nawet nie zauważałam.
Pierwsze świadome kroki wykonałam dopiero po rozpoczęciu technikum weterynarii. Krok po kroku rozwijałam kontakt intuicyjny, czucie energetyczne, zdolności telepatyczne oraz zalążki jasnowidztwa. Równolegle zaczęłam zgłębiać różne dziedziny duchowości i ezoteryki, szukając swojej własnej ścieżki.
W trakcie rocznej przerwy pomiędzy szkołą średnią a studiami całkowicie odsunęłam się od tej sfery życia, próbując przekonać samą siebie, że „pora dorosnąć”. Określałam się jako ateistka, jednak nieustannie towarzyszyło mi poczucie braku — jakby coś bardzo istotnego zostało odłożone na bok.
Po rozpoczęciu studiów poznałam osoby, które otwarcie przyznawały się do praktykowania magii. To spotkanie było momentem przełomowym — uświadomiło mi, że nie jestem sama i że istnieje przestrzeń, w której mogę być sobą. Wróciłam wtedy do pracy duchowej, skupiając się głównie na rytuałach i pracy z energią.
Pół roku później, zachęcona przez przyjaciółkę, kupiłam swoją pierwszą talię tarota — klasyczną Ridera Waite’a. Podchodziłam do tego sceptycznie, traktując tarot raczej jako jednorazowe doświadczenie. Ku mojemu zaskoczeniu szybko okazało się, że mam do tego naturalne predyspozycje, a nauka przebiegała niezwykle intuicyjnie. Z czasem dołączyłam pracę z wahadełkiem, kartami Wyroczni Światła oraz kolejną talią tarota o symbolice słowiańskiej.
Po ukończeniu studiów licencjackich nastąpił okres, który dziś nazywam swoim prawdziwym przebudzeniem ezoterycznym. Zrozumiałam, że magia nie jest czymś oderwanym od codzienności, lecz naturalną częścią życia i istnienia. To wtedy upewniłam się, że moja droga jest autentyczna — również dzięki badaniu predyspozycji podczas pierwszych targów ezoterycznych.
Kim jestem dziś i jak pracuję
Dziś jestem w miejscu, w którym łączę intuicję z uważnością na drugiego człowieka. Nie uważam się za nieomylną ekspertkę — nadal się uczę, rozwijam i czasem błądzę. Właśnie w tej autentyczności widzę największą siłę i to ją staram się przekazywać osobom, które trafiają do mojej przestrzeni.
Na ten moment zajmuję się przede wszystkim:
— wróżbiarstwem i dywinacją,
— doradztwem duchowym,
— rytuałami wspierającymi intencje,
— interpretacją snów,
— pomocą w doborze talizmanów i pracy symbolicznej.
Poza widoczną częścią mojej działalności nieustannie poszerzam swoją wiedzę i doświadczenie w obszarach pracy z energią, naturą, intuicją i symboliką. W życiu prywatnym kontynuuję studia magisterskie oraz rozwijam pasje, które wzbogacają moje spojrzenie na człowieka i jego drogę.
Zaproszenie
Jeśli trafiłaś lub trafiłeś tutaj, być może nieprzypadkowo. W mojej pracy nie chodzi o przewidywanie przyszłości, lecz o pomoc w jej zrozumieniu — i w świadomym podejmowaniu decyzji.
Jeżeli czujesz, że potrzebujesz intuicyjnego spojrzenia, wsparcia lub spokojnej rozmowy, zapraszam Cię do mojej przestrzeni.

